Kupuję kurs!

Nie byle jaki!

Kurs związany z nauką tworzenia sensownych reklam na FB.

Oglądałam live Marty Krasnodębskiej – Hakerki Sukcesu i się zachwyciłam!

O ile moje życie byłoby piękniejsze gdybym wiedziała co to jest pixel, konwersja i o co chodzi z tymi wszystkimi guzikami na FB!

Ale to jeszcze nic! Jakież byłoby piękne, gdybym poprzez dobrze zrobioną reklamę mogła dotrzeć do setek kobiet, którym Świadoma Siebie może pomóc! Jak byłoby cudownie, gdyby kobiety, które podpierają nos o blat biurka i maja już wszystkiego dosyć, mogłyby umówić się ze mną na gratisową konsultację i zmienić swoje życie!

Byłoby bajecznie!

Na te moje absolutnie żółte emocje (pozytywne), obudził się Gerard.

Od czasu pobytu w Warszawie siedział sobie grzecznie w piwnicy i zajmował się sobą.

Jednakże wczoraj wyczłapał ze swojej pieczary. Był cały czerwony na twarzy i rwał resztki włosów z głowy.

  • Jaki kurs! – zagrzmiał – Zwariowałaś do reszty? Przecież Ty nie rozumiesz połowy tego co ta kobieta do Ciebie mówi!

  • Nauczę się – odpowiedziałam cichutko.

  • Wywalisz pieniądze w błoto – pieklił się dalej – Równie dobrze możesz kupić kurs chińskiego dla głuchoniemych!

  • Dopytałam, czy to dla żółtodziobów. Będę sobie powolutku działała, sprawdzała w sieci jak czegoś nie zrozumiem, pytała w grupie. Jak zacznę, to nawet jeśli zajmie mi to pół roku, będę dalej niż jestem – tłumaczyłam wytrwale.

  • Zwariuję z Tobą! Gdzie Cię znowu nosi! Siedź w domu i pisz, nagrywaj webinary, filmiki. Masz już jakieś tam efekty. Przyjdzie czas, to Cię zauważą i nagrodzą.

Nooooo to już poszło po bandzie.

Po pierwsze – cierpliwość jest ostatnią z moich cnót;

Po drugie – nigdzie nie będę siedziała i czekała, wolę działać;

Po trzecie – najważniejsze – ja tego nie tworzę dla siebie, tylko dla innych kobiet, które są teraz w takiej d…. jak ja kiedyś! Po co mają się męczyć skoro mogą pójść na skróty! Tylko muszą wiedzieć co zrobić!

Miarka się przebrała, a role odwróciły. Teraz ja zagrzmiałam!

  • Wracaj do piwnicy! Może pół, a może rok będę przerabiała kurs, ale go zrobię! Nie musisz mi w tym pomagać!

Nieco łagodniej dodałam – Dziękuję za Twoją troskę, ale chce to zrobić. Nie zastraszysz mnie.

Gerard spuścił już niemal całkiem łysą głowę i mamrocząc udał się w stronę swojego bezpiecznego schronienia.

Uf.

Kurs kupiony, lęk poskromiony, jest wiara, a co najważniejsze, radość, że będę mogła dotrzeć do kobiet, które powiedzą „dobrze, że jesteś”.

Link do strony Marty tutaj. Może komuś się przyda.

Uściski

Barbara Lech

Life&Business Coach