Wywiad z kobieta spełnioną – Violettą Nowak

Kiedy uznałaś, że jesteś spełniona, że żyjesz na swoich zasadach?

Dopiero w wieku 45+ doceniłam to, co mam. To czas,  kiedy każdy robi bilans swojego życia. To naturalny etap. Nagle zaczynasz dostrzegać, jak  mało czasu zostało ci na realizację tego, co odkładałaś na później.  Ale też analizujesz przeszłość.  I dochodzisz do wniosku, że wszystko było po coś. I to dobre, i to złe. To cię ukształtowało.  Kiedy wspomnienie porażek już nie boli, kiedy wiesz, że to są lekcje, to ty decydujesz, co z tym zrobisz. Podobnie z sukcesami. Czasem świadomie rezygnujesz z niego, bo nie masz potrzeby sprawdzać się.

W momencie, kiedy bierzesz na siebie  odpowiedzialność za wszystko, co jest w twoim życiu, zaczynasz żyć na swoich zasadach.  Brać na siebie odpowiedzialność to wg mnie akceptować  to, co do nas przychodzi w życiu i decydować,  co z tym zrobię. Bo wtedy żyję w zgodzie ze sobą i mogę powiedzieć, że spełniam się.  A będę spełniona tak naprawdę, gdy do końca będę żyć tak, by nie zmarnować ani jednego dnia.

Jak doszłaś do tego punktu? Czy był jakiś katalizator, który Ci pomógł?

Zawsze jest jakiś bodziec, który wywołuje zmianę. Niestety te najskuteczniejsze są chyba zawsze bolesne.  Wychowywana na grzeczną dziewczynkę, mimo że ciągle się buntowałam i chodziłam swoimi drogami, to jednak robiłam wszystko, by zasłużyć na pochwałę. No cóż, takie tradycyjne wzorce wychowawcze. I kiedy już osiągnęłam sukces na wszystkich polach – osobistym, rodzinnym, zawodowym – poniosłam ogromną porażkę w pracy.  I wtedy powiedziałam sobie: Dość tego! Teraz ja! Koniec zbawiania świata!

Jak radziłaś sobie z przeszkodami?

No właśnie nie radziłam sobie. Chociaż z zewnątrz to tak wyglądało.  Żelazna dama, która zawsze sobie radzi sama. Przygotowana, kontrolująca siebie i sytuację.  Ta zbroja chroniła mnie przed światem, ludźmi, a z drugiej strony powodowała, że się duszę. Kiedy w domu ją zdejmowałam, rozsypywałam się. Generalnie dawałam radę. Teraz tylko myślę, jak ta moja rodzina dała radę ze mną.

Miałaś wsparcie?

Miałam sporo wsparcia. Przede wszystkim mąż, który nie zawsze rozumiał po co mi to. Ale jak ja to mówię, facet nie zrozumie kobiety. I nie musi. Wystarczy , żeby kochał i akceptował.  I żeby nie było! Kobieta tak samo 🙂

W trakcie licznych szkoleń, konferencji  i warsztatów  spotkałam wielu wspaniałych ludzi, którzy  podobnie jak ja, byli nastawieni na rozwój i poszukiwanie rozwiązań. Od nich miałam wsparcie merytoryczne i mentalne w tym, co robię.

Myślę, że w naszym życiu pojawiają się te osoby, których potrzebujemy. Ale też tego wsparcia trzeba szukać w sobie. Znaleźć swoje „PO CO?”. Ja zawsze wiedziałam, że chcę mieć wpływ na swoje życie, że nie będę płynąć z prądem. I to też było źródłem mojej siły.

Warto było przejść tą drogę?

A ja zapytam.  Warto żyć? Była jakaś inna droga?  Może była, ale nie moja. To moja droga, moje lekcje. Jestem osobą upartą i musiałam porządnie oberwać od życia, żeby wreszcie pewne rzeczy do mnie dotarły. Proaktywność, ciągły rozwój, a i tak dopiero koło 50-tki poczułam się naprawdę szczęśliwa. Wcześniej nie byłam gotowa przyjąć swojego życia takim, jakie ono jest. Brakowało mi pokory.

Violetta Nowak

Co zmieniło się w Twoim życiu?
Wszystko 🙂  Ten zawodowy zakręt śmierci, wyrzucił mnie na nowy poziom. Nadal mam ten etat, ale realizuję się w swoim biznesie, w branży marketingu sieciowego związanego ze zdrowiem. Tutaj łączę wszystko to, co jest dla mnie ważne – zdrowie, relacje z ludźmi, rozwój i pracę. Umiejętności, jakie dzięki temu rozwinęłam,  wykorzystuję nie tylko zawodowo– w biznesie i na etacie, ale również w domu. Moje małżeństwo jest coraz bardziej udane, z dziećmi już dorosłymi mam partnerskie relacje. Moje grono znajomych bardzo się poszerzyło. Gdzie bym nie pojechała w Polsce, a nawet gdzieniegdzie za granicą, to zawsze jest z kim kawę wypić. A ja wszystko robię w zgodzie ze sobą. I nawet jak coś muszę zrobić, czego bym nie chciała, to jednak jest to zawsze mój wybór. Bo czasem wygodniej zacisnąć zęby i zrobić, co trzeba, niż wynajdywać koło na nowo. Jednak nigdy  nie tracę z oczu wartości, którymi się kieruję – uczciwość i miłość przede wszystkim. I to się akurat nie zmieniło 🙂
Wygląda to może trochę zbyt pięknie, ale prawda jest taka, że trudności, porażki i niemiłe rzeczy nadal się zdarzają. Tylko teraz inaczej do nich podchodzę. Nie są problemem, a wyzwaniem. Albo się nimi nie przejmuję i w ogóle o nich nie myślę. Odhaczam jako fakt i idę dalej. Za to na rzeczach dobrych skupiam się, przeżywam je i dopieszczam.
Czy jest jeszcze coś, co chciałabyś przekazać innym kobietom, a o co nie zapytałam?

Akceptacja i pokora. Słowa klucze. Akceptuj siebie, swoje życie. Przyglądaj się temu, co się w nim pojawia  i podejmuj decyzję, co z tym zrobisz. Z pokorą przyjmuj lekcje od życia i szukaj rozwiązań, nie winnych.  A na co dzień, bądź wdzięczna i celebruj każdą chwilę. Odczuwaj wszystkimi zmysłami i kochaj siebie, ludzi, Boga, świat. Bo każda z nas jest wyjątkowa i ma swoje ważne miejsce w tym świecie 🙂

Violetta Nowak – radosna, aktywna kobieta, która ciągle jeszcze pisze scenariusz  swojego życia. Współuczestniczka zwariowanego pożycia małżeńskiego z Tomaszem. Matka dwojga dobrze wychowanych dzieci, które radzą sobie w dorosłym życiu. Początkująca teściowa. Aktywna zawodowo w pracy nauczyciela i trenera rozwoju osobistego. Biznesowo we współpracy z firmą Akuna , pomaga zapracowanym, zmęczonym ludziom odzyskać siły, odporność i radość życia (zajrzyj tu http://violettanowak.akunapolska.pl ). W wolnych chwilach realizuje swoje zwariowane pomysły (ostatnio warsztaty w sukniach z epoki https://youtu.be/XlySeyK3-Bs   i cykl  #Sekrety Violety https://www.facebook.com/violetta.nowak.520/videos/vb.100000808962704/1348111015225851/?type=2&theater  ), udziela się społecznie w dwóch stowarzyszeniach i Radzie Działalności Pożytku Publicznego.Dołącz do grona znajomych na Facebooku https://www.facebook.com/violetta.nowak.520 .