Jesteś wybawicielem, prześladowcą czy ofiarą? A może każdym z nich?

Wybawicielem chętnie, nawet ładnie brzmi (być może pomyślisz), ale prześladowcą czy ofiarą, na pewno już nie. Byłoby wspaniale, gdybyś nie był/a żadnym z nich, gdybyś uważał/a, że to z Tobą nie ma absolutnie nic wspólnego.

Na swoim jednak przykładzie niejednokrotnie wiem, że to nie jest takie proste. Niewykonalne?

Ależ skąd. To też już wiem. Sprawdziłam, wdrożyłam – działa.

Sama wiedza i świadomość poszerza perspektywę i uczy patrzeć, z czasem działać inaczej niż dotychczas. I tego też uczę klientów podczas sesji coachingowych.

Ale do rzeczy.

WYBAWICIEL (Zbawca), PRZEŚLADOWCA (Kat), OFIARA – oto bohaterowie trójkąta dramatycznego dr Stephena Karpmana.  I większość z nas ( niestety) po tym trójkącie w przenośni krąży, a nawet biega, zmieniając tylko swoje role, czasami naprawdę długo.

Dzieje się tak nieustannie, dlatego że ludzie bowiem (na szczęście nie wszyscy)  mają tendencję do zajmowania się życiem innych ludzi. Co więcej, wiedzą co dla kogo jest najważniejsze, chętnie więc nieproszeni obdarowują złotymi radami. Jakby tego było mało, zastanawiają się nieustannie  nad tym, co mówią i myślą o nich inni. Zdarza się też i tak, że robią coś, o co nikt ich nie prosił. Nie byłoby oczywiście w tym nic złego, gdyby… no właśnie, gdyby nie względem danej osoby późniejsze oczekiwania.

Dalekie? Znajome? A może bardzo bliskie?

Czy zdarzyło Ci się kiedykolwiek pomóc i niby wszystko było ok,  ale… ?

Ale tak jakoś dziwnie oczekiwałeś/łaś jakiegoś słowa dziękuję, a może pochwały, zapłaty albo przynajmniej przysługi.

Pomogłeś/aś  i jakże miło z Twojej strony. Jedno ALE.  Czy osoba o tę pomoc poprosiła?

Tak czy nie?

Wyobraź sobie taką oto sytuację.

Wchodzisz do firmy i sprzątasz po wczorajszym spotkaniu. Nie jest to Twoim obowiązkiem i nawet nie byłeś/aś na spotkaniu, ale… doprowadzasz miejsce do porządku, po to, aby Tobie i innym było miło.  Współpracownicy wchodzą do biura, nikt nawet nie zauważa Twojej pracy. I tu pojawia się pytanie o to, co czujesz. Żal? Złość? Czy powinni chociaż podziękować? A może dla Ciebie to nieistotne, bo zajmujesz się już innymi sprawami. Jeżeli tak, bardzo dobrze. Jeżeli pojawia się nieprzyjemne uczucie, warto się temu bliżej przyjrzeć.

Nastrój może poprawić uświadomienie sobie, że to całe pomaganie  „na siłę” to nic innego jak niechęć do zajmowania się swoim życiem, tak naprawdę sobą.

O wiele łatwiej jest przyglądać się uważnie życiu innej osoby, oceniać, czy robi coś dobrze czy źle.
Przez pryzmat własnych doświadczeń, lęków i osobowości, niektórym wydaje się, że mają prawo do podejmowania za kogoś decyzji.  Pomagają nieproszeni. W życiu bardzo chętnie  ludzie przyjmują rolę WYBAWICIELI.

Doradzają więc na przykład przyjaciółce, że koniecznie ( bez cienia wątpliwości) powinna zmienić partnera, pracę, a może nawet zrobić sobie drugie dziecko. Matki często „wspierają” w wychowywaniu dzieci, doradzając albo wręcz wymuszając pewne rzeczy. Dowiadujesz się, oczywistym jest, że POWINNAŚ karmić piersią, jadać w określony sposób i używać mąki ziemniaczanej zamiast pudru, bo to zdrowsze. Nie wiedziałeś/aś? To już wiesz 🙂

Wyciągamy do innych pomocną dłoń, wspieramy, oddajemy swój czas, energię, często nawet pieniądze. Rezygnujemy z siebie, swoich zainteresowań, spotkań ze znajomymi, odmawiamy wizyty u kosmetyczki, lekarza czy fryzjera, bo przecież jesteśmy potrzebni…

Bardziej lub mniej podświadomie oczekujemy wdzięczności.

Co się dzieje, kiedy nie dostajemy nagrody ? Co się dzieje, kiedy przyjaciółka odrzuca naszą pomoc?
Co czujesz, gdy słyszysz „zajmij się swoim życiem”?

Zastanów się,  bo to być może Ty WYBAWICIELU. Czy warto?

A co z pozostałymi rolami? PRZEŚLADOWCA czy OFIARA? Żadna nie budzi zainteresowania, brak chętnych do ogrywania ról w tym przedstawieniu, a jednak spektakl życia trwa. Najwyższy czas na antrakt.  Ale, żeby zrobić sobie przerwę, potrzeba zrozumienia problemu wysuwa się na pierwszy plan.

Najlepiej zilustruje to przykład.

„Poradzę sobie, to moje dziecko. Nikt już nie używa mąki ziemniaczanej!”  –  mówi córka do matki.
Ta czuje się odtrącona. Chciała przecież tylko pomóc. Sąsiadka z pewnością będzie współczuć kobiecie tak niewdzięcznego dziecka.  Scenek z życia codziennego można wyliczać bez końca. W tej sytuacji  zupełnie naturalnie wchodzimy w jedną z dwóch pozostałych ról. Stajemy się Prześladowcą albo Ofiarą. Biegamy jak chomik w karuzeli.

Słyszałeś/aś kiedykolwiek  w swoim otoczeniu takie, bądź w podobnym stylu,  zdania?

To ja ci pomagam, bułeczki rano pod nos przynoszę, a Ty mi tak odpłacasz?

 Zobaczysz, więcej Ci nie pomogę!

Ciekawe jak dasz sobie radę beze mnie?

Albo jeszcze lepiej.

Zobaczysz jak to jest, jak mnie zabraknie!

Takie czy podobne  stwierdzenia są typowe dla PRZEŚLADOWCY (Kata).  Choć wcześniej daje on rady i niesie pomoc nieproszony,  tak naprawdę oczekuje konkretnej reakcji. Pomoc ta nie jest bezinteresowna. Jej brak wzbudza szybko agresję przeciwko rozmówcy.

Ta sama osoba z łatwością wchodzi także w rolę OFIARY. Czuje się przecież poszkodowana, bo oddała komuś swój czas, uwagę i energię. Zamiast doceniania, i to bardzo, odczuwa odrzucenie.

Kolejny cytat z życia wzięty.

 „To ja, zamiast do kosmetyczki, dziecka Ci pilnuję, a Ty nie masz czasu przyjechać na kawę i chwilę ze mną posiedzieć.”

Dlaczego tak się dzieje?

Dlaczego przyjmując rolę ZBAWCY rezygnujemy z siebie, proszeni lub nie?

Przyczyn jest kilka. Odpowiedź nie jest jednoznaczna. Z pewnością jednak chcemy poczuć się lepiej, tak po prostu. Mamy poczucie winy i chcemy je zniwelować. Czasami czujemy się lepsi i bardziej doświadczeni. Niektórzy mają niską samoocenę i w ten oto sposób (bezskutecznie jednak) podnoszą poczucie własnej wartości. A na końcu, i to jest w moim odczuciu najsmutniejsze,  niektórzy ludzie nie mają ochoty zająć się swoimi sprawami, bo to wymagałoby zmian, i to diametralnych czasami, w ich życiu.

ZBAWICIEL często robi coś za kogoś, nawet jeżeli dana osoba może zrobić to sama, nieproszony daje rady, rozwiązuje problemy innych, bierze odpowiedzialność za inne, dorosłe osoby.
Jest to zdecydowanie łatwiejsze niż zatroszczenie się o siebie, umiejętne komunikowanie swoich potrzeb, stawianie granic, mówienie „nie”. Łatwiej jest tkwić w przekonaniu, że jest się niezastąpionym.

rysunek trójkąta dramatycznego

Jeżeli czujesz, że to o Tobie mowa, zatrzymaj się i  poprzyglądaj się temu dokładnie.
Zastanów, dlaczego przyjmujesz rolę Zbawcy,  co Ci to daje i  do czego służy.

Jeżeli pomagasz, bo lubisz, bo chcesz – rób to. Jeżeli jednak czujesz, że POŚWIĘCASZ się, bo wymaga to od Ciebie rezygnacji z Twoich planów. Jeżeli  czujesz, że podświadomie oczekujesz jakiejś nagrody, NIE RÓB tego wcale.

Nie katuj się, nie zadręczaj. Każdy z nas, i to jest pewne, nie jeden raz w życiu, pobiega sobie po tym trójkącie. Ważne jest to, aby biegać jak najrzadziej. Trening czyni mistrza. A tu bardziej joga niż maraton J  Spokój i wyciszenie, zebranie myśli i obserwacja. Szukanie w sobie odpowiedzi na pytania, czego chcę, na co się zgadzam, na co absolutnie nie, co tak naprawdę czuję.

Ja, nadal mimo wieloletniej pracy nad swoim rozwojem, czasami uświadamiam sobie, że zdarza mi
się (na szczęście już rzadko) wchodzić  w którąś z ról. Czuję się wtedy pokrzywdzona, niedoceniona.  Pojawia się nawet złość, oburzenie. Wiedza jednak, między innymi taka,  jaką się tutaj z Wami dzielę, pozwala mi  po chwili uniesienia uświadomić  sobie, co takiego zrobiłam wcześniej, jakim kosztem,
bo właśnie to powoduje, że czuję się w taki, a nie inny sposób.

Sama świadomość istnienia trójkąta dramatycznego Karpmana  zdecydowanie szybciej pozwala podjąć decyzję – wysiadam z tej karuzeli. Co tu dużo mówić. Wesołe miasteczka są dobre raz na jakiś czas. Prawda?

Nie Karpman to co?

Trójkąt wygrywającyNiedawno przeczytałam o koncepcji trójkąta wygrywającego, który stworzył Acey Choy.
Tam zamiast Zbawcy jest Opiekun, zamiast Prześladowcy (Kata) Asertywny, a Ofiarę zastępuje Wrażliwy.

OPIEKUN – ASERTYWNY – WRAŻLIWY  – mnie się podoba. A Tobie?

Temat niezwykle ważny i niełatwy, ponieważ większość gier czy wchodzenie w role odbywa się poza naszą świadomością. Jednakże warto podjąć temat. Postaw na siebie, zajmij się sobą. Zatroszcz się
o swoje potrzeby, tym uszczęśliwiaj świat.

Jeżeli w tym wpisie odkrywasz mniejszą bądź większą cząstkę siebie, czujesz, że to było o Tobie, może czas na zmiany. Szkoda życia. Rób to, co jest zgodne z Tobą, najwięcej tego, na co masz ochotę.

Weź odpowiedzialność… za siebie i swoje życie.

Co Ty na to?

Chcesz popracować z coachem?

Jeżeli chcesz to przegadać, zapraszam cię na gratisową konsultację. Napisz do mnie i umów się na rozmowę [email protected]

Koniecznie przeczytaj także wpis o Analizie Transakcyjnej i odbierz bezpłatnt ebook.

A teraz koniecznie zobacz odcinek Energetycznego poniedziałku https://youtu.be/s_vzA9brC2Y