Sprawdzasz LinkedIn podczas przerwy na kawę w pracy i widzisz post koleżanki: „Dzisiaj mija rok, odkąd założyłam własną firmę!”. Serce podskakuje Ci przez sekundę. Bo chociaż nie jest najgorzej, bo masz dobry etat, szacunek, stabilność, to czasem, między raportami a spotkaniami zespołu, myślisz sobie, że też mogłabyś zacząć budować własny biznes. I masz rację. Mogłabyś.
Różnica między Tobą a koleżanką z LinkedIn nie leży w kwestii odwagi czy genialnego pomysłu. Ona po prostu wiedziała, jak zacząć. Teraz pora, żebyś i Ty się o tym przekonała!
Czy bycie liderką w korporacji to dla Ciebie za mało?
Korporacja to nie diabeł wcielony. Są kobiety, które kochają swoje etaty i doskonale się w nich czują. Ale jeśli czytasz ten tekst, to znaczy, że Ty nie jesteś jedną z nich.
Może wkurza Cię to, że Twój genialny pomysł umiera, gdy dotrze „na górę”, bo nie ma budżetu albo odpowiedniego momentu? Może marzysz o tym, żeby pomagać ludziom tak, jak chcesz, a nie jak nakazuje procedura? A może po prostu patrzysz na swoje CV i myślisz: „No i co z tego? Czy to wszystko, co chcę robić przez następne 20 lat?”
Jakikolwiek byłby powód, jedna rzecz jest pewna: czujesz się jak królowa w za ciasnej koronie. Masz władzę, ale w ograniczonym stopniu. Masz wiedzę, ale nie zawsze możesz ją wykorzystać. Masz doświadczenie, które mogłoby pomóc setkom ludzi, ale trafia tylko do Twojego zespołu.
A potem widzisz w mediach społecznościowych, jak ktoś robi dokładnie to, o czym Ty myślałaś dwa lata temu. I myślisz, że też mogłabyś to zrobić. Może nawet lepiej. To dlaczego nie zaczniesz teraz?
Budowanie biznesu przy pełnoetatowej pracy – to możliwe?
Biznes można budować po godzinach, w weekendy, kawałek po kawałku. Jak dom – nie stawiasz go w dzień, ale cegła po cegle. I wiesz co? To nawet lepsze rozwiązanie. Bo testujesz wszystko na spokojnie, nie pod presją pustego konta.
Tylko pamiętaj o jednej rzeczy – nie rób tego na koszt pracodawcy. Nie dlatego, że jesteś mu coś winna (bo nie jesteś), ale dlatego, że jak wyjdzie szydło z worka, to po pierwsze stracisz zaufanie, a po drugie możesz mieć problemy prawne. A po trzecie – zwyczajnie nie wypada.
Zamiast tego możesz:
- Testować pomysły wieczorami
- Rozmawiać z potencjalnymi klientami podczas przerw obiadowych
- Budować obecność w social mediach w wolnym czasie
- Uczestniczyć w wydarzeniach branżowych po godzinach pracy
- Rozwijać umiejętności przez weekendowe kursy online
- Tworzyć pierwsze materiały marketingowe w wolnych chwilach
Co już wiesz o biznesie, choć może nie zdajesz sobie z tego sprawy
Zanim zaczniesz panikować, że nie masz pojęcia o przedsiębiorczości, zatrzymaj się na moment. Popatrz na swój standardowy dzień w pracy. Zarządzasz budżetem? Motywujesz zespół? Rozwiązujesz konflikty? Planujesz projekty? Raportujesz wyniki?
Gratulacje! Robisz dokładnie to, co robi każdy przedsiębiorca. Tylko że oni nazywają to prowadzeniem firmy, a Ty – pracą na etacie.
Jako liderka w korporacji widzisz rzeczy, których nie widzi szeregowy pracownik. Wiesz, co boli innych managerów, z czym się zmagają, czego potrzebują. Wykorzystaj to, budując swój biznes.
Jak zacząć budować biznes bez palenia mostów?
Rozmawiaj z ludźmi, którymi otaczasz się na co dzień.
Masz już pomysł? Nie rób tego błędu, który popełnia większość ludzi – nie rzucaj się od razu na głęboką wodę. Zamiast tego wykorzystaj coś, czego jako liderka masz pod dostatkiem: dostęp do ludzi i ich problemów.
Zacznij od czegoś, co brzmi mało rewolucyjnie, ale działa: rozmawiaj. Nie o swoim pomyśle na biznes (jeszcze za wcześnie), ale o problemach, które widzisz wokół siebie, a które idealnie pasują do profilu Twojego przyszłego biznesu. Zwykłe rozmowy dają Ci coś więcej niż jakiekolwiek ankiety – prawdziwy wgląd w to, co ludzie czują, nie tylko to, co myślą.
Rób małe eksperymenty.
Jeśli myślisz o coachingu, zaproponuj koleżance z innej firmy jedną darmową sesję, żeby „sprawdzić metodę, którą testujesz”. Jeśli chcesz robić szkolenia, przeprowadź warsztat dla znajomych w weekend. Nazywaj to, jak chcesz – testowaniem, pomaganiem, rozwijaniem się. Najważniejsze, żebyś zaczęła działać.
Czas – największy wróg i najlepszy przyjaciel podczas budowaniu biznesu
Największy problem z budowaniem biznesu przy etacie? Nie brak pomysłów, nie brak wiedzy. Brak czasu. Ale tu jest pułapka myślowa, w którą wpada większość ludzi.
Myślisz, że potrzebujesz bloków czasowych po kilka godzin, żeby zrobić coś sensownego. Nieprawda. Potrzebujesz konsekwencji w małych dawkach. 30 minut dziennie przez rok to 180 godzin. Czyli, jakby nie patrzeć, pełnoetatowa praca przez miesiąc, ale podzielona na efektywne części.
Ale nie rozdzielaj tego czasu równo między wszystko. To recepta na wypalenie i brak efektów. Zamiast tego rób to sprytnie: jeden dzień w tygodniu poświęć na rozmowy z potencjalnymi klientami. Drugi – na tworzenie treści. Trzeci – na administrację. A w kolejnych, odpocznij i pozwól sobie naładować się nowymi pomysłami, które po kilku dniach intensywnej pracy zaczną przychodzić same.
I przestań szukać „idealnego momentu”. Nie będzie go. Zawsze będzie jakiś projekt, deadline, wyjazd służbowy. Zacznij dziś. Z tym, co masz. Idealny moment to mit, który powstrzymuje więcej ludzi od działania niż wszystkie inne wymówki razem wzięte.
Jak możesz sobie pomóc zbudować biznes marzeń?
Znam Twoją sytuację, bo sama przez nią przeszłam. Teraz pracuję z kobietami takimi jak Ty – liderkami, które miały świetne pomysły, doświadczenie i kompetencje, ale nie wiedziały, jak to wszystko przełożyć na działający biznes. Szukały motywacji, ale takiej, która naprawdę „trafi”. Dlatego ułożyłam szereg kursów mentoringowych, napisałam kilkanaście e-booków i stworzyłam platformę społecznościową dla kobiet Triskelia – miejsce dla liderek, które mają dość czekania na ten idealny moment. Tu możesz podzielić się swoimi planami z osobami, które same zastanawiają się, jak pogodzić marzenia z rzeczywistością.
W Triskelii nie znajdziesz motywacyjnych haseł w stylu „po prostu uwierz w siebie”. Zamiast tego – konkretne narzędzia, kursy pokazujące krok po kroku co robić, i przede wszystkim wsparcie innych kobiet, które są w podobnej sytuacji co Ty.

