W skrócie: Zdrowa relacja z pieniędzmi zaczyna się od prostej prawdy: ile masz dziś w portfelu i na koncie oraz ile kosztuje Cię miesiąc życia. Dopiero na tym fundamencie zbudujesz budżet, poduszkę finansową i wolność finansową. W tym tekście pokazuję 4 poziomy finansów i ćwiczenie, od którego warto zacząć: comiesięczną randkę z pieniędzmi.
Mam do Ciebie jedno pytanie. Ile masz teraz pieniędzy w portfelu?
Nie mniej więcej. Dokładnie.
A ile na koncie? A na wszystkich kontach razem?
Jeśli właśnie poczułaś lekki niepokój albo w głowie pojawiło się „no… jakoś tak…”, to zostań ze mną. Ten tekst jest dla Ciebie. I od razu mówię: nie będzie tu o inwestowaniu, giełdzie i pomnażaniu majątku. Będzie o fundamencie. Bo z pieniędzmi jest jak z domem. Nie postawisz dachu, jeśli nie masz fundamentów. A my bardzo często chcemy zaczynać od dachu.
Co Twój portfel mówi o Twojej relacji z pieniędzmi?
Zanim pójdziesz dalej, zrób jedną rzecz. Weź do ręki swój portfel. Serio, teraz.
Otwórz go i popatrz. Czy banknoty leżą poukładane, czy pogniecione gdzieś między paragonami? Wiesz, ile tam jest? A może to jedno wielkie śmietnisko: rachunki sprzed pół roku, wyblakłe paragony, karty lojalnościowe ze sklepów, w których nie byłaś od lat?
To nie jest pytanie o porządek. To jest pytanie o szacunek. Bo te pieniądze w Twoim portfelu są Twoje. Portfel to ich dom. I sposób, w jaki go traktujesz, dużo mówi o tym, jak traktujesz same pieniądze.
Opowiem Ci, skąd to wiem. Kiedy 15 lat temu zaczynałam swoją drogę jako coach, moją pierwszą coachką była money coachka. I to było jedno z pierwszych zadań, jakie dostałam: zajrzyj do portfela. Zajrzałam. I mnie oświeciło. Mój portfel zawierał wszystko. Poza pieniędzmi.
Więc sprawdź, jak to jest u Ciebie. I odpowiedz sobie szczerze: czy mój portfel wyraża szacunek do pieniędzy, które dziś mam?
Dzień, w którym zdjęłam różowe okulary
Pamiętam moment, kiedy pierwszy raz usiadłam do swoich pieniędzy na serio. Wiele lat temu. Leżałam z gorączką 40 stopni, dzieci były u taty, a ja nie byłam w stanie nic robić. Tylko leżeć i myśleć.
I wtedy przyszła do mnie bardzo niewygodna myśl: jestem największą oszustką we własnym życiu. Bo ciągle sobie powtarzałam, że nie jest źle. Że jakoś to ogarniam. I to była prawda, jakoś ogarniałam. Tylko że słowo „jakoś” było tu kluczem.
Kiedy w końcu zdjęłam te różowe okulary samooszukiwania się, zobaczyłam szarą rzeczywistość. Nie wiedziałam, ile zarabiam. Nie wiedziałam, ile wydaję. Nie wiedziałam, ile kosztuje moje życie ani ile kosztuje mój biznes. Nie wiedziałam nawet, ile zarobiłam w poprzednim miesiącu. Wiedziałam za to na pewno, że jestem zarobiona. Ciągle zajęta, ciągle w biegu.
Tylko że kiedy policzyłam dojazdy, czas i to, co faktycznie wpłynęło, okazywało się, że często wychodzę na zero. Dużo pracy. Mało pieniędzy. Klasyka.
Może znasz to uczucie? Bo ja słyszę je bardzo często od kobiet, z którymi pracuję. I to nie są kobiety, którym brakuje kompetencji. To są kobiety, którym brakuje jednej rzeczy: prawdy o własnych liczbach.
4 poziomy finansów. Na którym jesteś Ty?
Lubię patrzeć na pieniądze jak na schody. Każdy stopień opiera się na poprzednim. Nie da się przeskoczyć trzech naraz.
Poziom 1: Świadomość, ile kosztuje Twoje życie
Wiem, że plus minus wiesz. Ale gdybym Cię zapytała, ile co miesiąc potrzebujesz, żeby utrzymać siebie i swój dom, chciałabym usłyszeć konkretną kwotę. Z małymi widełkami, bo liczniki za prąd się wahają, ale konkretną. Czynsz, media, jedzenie, paliwo, ubezpieczenia, abonamenty, dzieci, wszystko.
A jeśli prowadzisz firmę, to druga liczba: ile kosztuje Cię Twój biznes. ZUS, podatki, księgowość, leasingi, narzędzia, ludzie. To są dwie różne liczby. I obie musisz znać.
Poziom 2: Budżet i świadome wydawanie
Tu wydajesz pieniądze nie przypadkowo, tylko świadomie. Wiesz na co i wiesz, ile Ci zostaje. To nie są zakupy „bo mi się spodobało” i „bo akurat mam na koncie”. To są decyzje.
Poziom 3: Poduszka finansowa
I tu zaczyna się wolność. Kiedy masz odłożone pieniądze na 3, 6 czy 12 miesięcy, przestajesz żyć z dnia na dzień. Przestajesz podejmować decyzje ze strachu. Możesz się zatrzymać, rozejrzeć i spokojnie zastanowić, co dalej. Zmienić pracę? Przebudować biznes? Zostać w tej relacji albo z niej wyjść?
Poduszka finansowa to nie jest nudna oszczędność. To jest wybór. A wybór to wolność.
Poziom 4: Wolność finansowa
Inwestowanie, aktywa, które pracują za Ciebie, dochód pasywny. Piękny poziom. Tylko że bardzo często kobiety przychodzą do mnie na mentoring właśnie z tym celem. „Chcę mieć dochód pasywny i nie musieć pracować.” Pytam wtedy: dobrze, a od czego zaczynamy?
I tu jest pies pogrzebany. Dochodu pasywnego nie będzie bez aktywów. Aktywów nie kupisz bez pieniędzy. A pieniędzy często brakuje, bo w ogóle nie wiesz, ile ich masz i ile potrzebujesz. Jeśli zaczynasz od czwartego piętra, zostaje Ci tylko frustracja.
Jak policzyć, ile pieniędzy potrzebujesz co miesiąc?
Bez filozofii. Otwórz Excela albo zwykły zeszyt. Jeśli jeszcze nie zaprzyjaźniłaś się z Excelem, to szczerze polecam. To tylko narzędzie, ale takie, do którego możesz wracać i które pokazuje Ci historię Twoich pieniędzy.
W jednej kolumnie wpisz wszystko, na co wydajesz pieniądze w życiu. Dosłownie wszystko: czynsz, media, jedzenie, paliwo, ubezpieczenia, książki i zajęcia dzieci. Jeśli dzielisz koszty z partnerem, wpisz swoją część. Na koniec dodaj procent na przyjemności. Tak, na przyjemności. To nie jest fanaberia, to jest część planu.
Ta suma to Twoja liczba. Twój punkt zero.
Jeśli prowadzisz działalność: wypłacaj sobie pensję
To jeden z najczęstszych błędów, jakie widzę u kobiet z jednoosobową firmą. Jedno konto na wszystko. Z tego samego konta idą zakupy w spożywczym i faktury firmowe. Gotówka od klientki nie dociera do domu, bo po drodze robisz zakupy do lodówki.
A potem przychodzi dobry pomysł, trzeba zrobić kampanię albo zepsuła się drukarka, i nagle „nie mam pieniędzy”. Nieprawda. Miałaś je. Tylko je skonsumowałaś. Sama robiłam dokładnie ten sam błąd, więc wiem, o czym mówię.
Rozwiązanie jest proste: ustal sobie stałą pensję na podstawie swojej liczby z Excela. Co miesiąc przelewasz ją z konta firmowego na prywatne. To, co zostaje, zostaje w firmie. Dwa konta, dwa budżety, dużo mniej nerwów.
Randka z pieniędzmi raz w miesiącu
To moja ulubiona część. Raz w miesiącu umawiam się na randkę z pieniędzmi. Siadam z Excelem, wyciągam wszystko, co mam w portfelach, otwieram wyciągi i spisuję. Wszystko w jednym miejscu: konta firmowe i prywatne, oszczędności, polisy, nawet euro w szufladzie.
Potem patrzę: jest więcej niż w zeszłym miesiącu czy mniej? Jeśli mniej, to co się wydarzyło? Jeśli więcej, co do tego doprowadziło? I wtedy wiem, czego robić więcej, a czego mniej.
Dlaczego wszystko razem? Bo nasz umysł z natury widzi brak. Skupia się tam, gdzie pieniędzy nie ma. A one często płyną z kilku źródeł naraz. Wynajmujesz mieszkanie? To też Twój dochód. Kiedy zobaczysz całość, możesz poczuć obfitość, w której być może już jesteś, tylko jej nie zauważasz.
Taka randka to nie kontrola dla kontroli. To przyjaźń z pieniędzmi. A z przyjaciółmi spotykamy się regularnie.
Twój krok na dziś
Nie musisz dziś ogarnąć wszystkiego. Zjedz tego słonia po kawałku. Zrób dziś tylko trzy rzeczy:
- Otwórz portfel i zrób w nim porządek. Wyrzuć stare paragony, ułóż banknoty, policz, ile tam jest.
- Zapisz jedną liczbę: ile mniej więcej kosztuje Cię miesiąc życia. Nawet jeśli to będzie pierwsza, niedokładna wersja.
- Wpisz do kalendarza swoją pierwszą randkę z pieniędzmi. Konkretny dzień i godzinę.
A potem napisz mi w komentarzu: ile było w portfelu? Zgadłaś przed otwarciem?
Najczęstsze pytania o relację z pieniędzmi
Od czego zacząć poprawę relacji z pieniędzmi?
Od policzenia. Zrób porządek w portfelu, zapisz, ile masz na wszystkich kontach, i sprawdź, ile kosztuje Cię miesiąc życia. Bez tej jednej liczby każdy plan finansowy to zgadywanie.
Jakie są 4 poziomy finansów?
Pierwszy to świadomość, ile kosztuje Twoje życie. Drugi to budżet i świadome wydawanie. Trzeci to poduszka finansowa na 3, 6 albo 12 miesięcy, a czwarty to wolność finansowa, czyli aktywa i dochód pasywny. Każdy poziom opiera się na poprzednim, więc nie zaczynaj od inwestowania, jeśli nie znasz swoich liczb.
Na czym polega randka z pieniędzmi?
Raz w miesiącu siadasz z Excelem albo zeszytem i spisujesz wszystkie swoje pieniądze w jednym miejscu: konta, oszczędności, gotówkę. Porównujesz wynik z poprzednim miesiącem i sprawdzasz, co do niego doprowadziło. To nie kontrola, tylko przyjaźń z pieniędzmi.
Czy w jednoosobowej firmie warto wypłacać sobie pensję?
Tak. Ustal stałą kwotę na podstawie tego, ile kosztuje Cię życie, i co miesiąc przelewaj ją z konta firmowego na prywatne. To, co zostaje, zostaje w firmie na podatki, rozwój i niespodziewane wydatki.
Przeczytaj też: jak zmienić myślenie o pieniądzach oraz dlaczego dopiero strategia zamienia myśli w rezultaty.
Jak zbudować lekką relację z pieniędzmi na dłużej?
Fundament jest na dole: w Twoim portfelu, na Twoim koncie i w świadomości, ile zarabiasz i ile potrzebujesz. Ale pieniądze to nie tylko Excel. To też przekonania, które wyniosłaś z domu, i to ciche „nie zasługuję”, które potrafi sabotować najlepszy plan.
Nad tym pracujemy w Triskelii, mojej Akademii Osobistej Efektywności i Obfitości Finansowej. Bez zaciśniętych zębów. Z lekkością.
Jeśli czujesz, że to czas na Twoje efekty, masz dwie drogi:
Przyjdź na Dni Otwarte Triskelii. Kilka razy w roku otwieram drzwi i przez kilka dni, bezpłatnie, pokazuję, jak pracujemy. Możesz posłuchać, popróbować i zdecydować bez presji. Zapisz się tutaj: barbaralech.pl/triskelia/dni-otwarte
Porozmawiaj ze mną. Jeśli wolisz najpierw pogadać o tym, gdzie utknęłaś, umów się na rozmowę: wybierz termin w moim kalendarzu.
A jeśli wolisz posłuchać niż czytać, cały odcinek znajdziesz tutaj:
Więcej takich rozmów co tydzień znajdziesz na moim kanale: youtube.com/@BarbaraLech
Czas na Twoje efekty.
Basia



